Co wyrządziła mi diagnoza ADHD?


Gdy ma miejsce wydarzenie gdzie podczas którego ewidentnie widzę że jest to moje ADHD, wtedy często tuż po tym pojawia się chwila przygnębienia. Przygnębienie, które wydaje mi się że wynika z poczucia że jestem jak otwarta książka - przewidywalny.

Za bardzo nie skłamię jeśli napiszę że większość dostępnej powszechnie literatury szczególnie dla osób z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi to poradniki o tym jak działa mózg i jak go oszukać by żyło się lepiej.

Spłaszczając tą sytuację:

Dzień dobry. Mam ADHD. Zapraszam mnie zhakować. 🤷

Ciemna strona diagnozy ADHD

Jak "hakować" to akurat wiem bo jestem programistą 🙂

To też nie obnoszę się z moją przypadłością na lewo i na prawo. Minęło już trochę czasu a powiedziałem o tym raptem kilku osobom. Głównie tym gdzie wiem że nic mi nie grozi a fakt podzielenia się tą informację może nawet pozytywnie wpłynąć relacje. Dlatego też do tej pory nawet moi rodzice jeszcze nie wiedzą bo uznałem że jest im ta informacja nie potrzebna.

Jestem świadomy tego że techniki manipulacji istnieją już od dawna i na ich temat też jest sporo literatury i można je stosować na różnego rodzaju ludziach. Nie mniej jednak mam wrażenie że dodatkowo z ADHD staję się "łatwiejszym celem".

Najbardziej jednak ubolewam nad faktem, że dopiero teraz cała masa rzeczy znalazła swoje wyjaśnienie. Niezliczone ilości kłótni, tony zmarnowanego czasu, kilometry frustracji, cała masa utraconego zdrowia itd. Tak wiele sygnałów, które opisałem w początkach mojego ADHD, pojawiała się wcześniej i można było zareagować.

I wtedy sobie zadajesz pytanie: "Jakby to wszystko inaczej wyglądało gdybym wiedział o tym wcześniej?". Gdybym wiedział jak z tym postępować i gdzie szukać pomocy czy też odpowiedzi. Czyż życie wtedy nie było by lepsze? W sumie tego to się nigdy nie dowiemy - napewno było by inne.

Mam wrażenie że mój mózg musi jeszcze intensywniej pracować

Idąc dalej ścieżką "odpowiedzi" to teraz działa mój wewnętrzny aktywny system weryfikacji sytuacji. Jestem bardziej świadomy które elementy z mojej strony powinny zapalić czerwoną lampkę a które są ok. Co powoduje że staram się aktywnie i na bierząco weryfikować świadomie swoje zachowanie. To prowadzi do kliku rzeczy:

  • Mam wrażenie że mój mózg musi jeszcze intensywniej pracować.
  • Faktycznie często mi się zdarza uniknąć głupich sytuacji które zdarzały się w przeszłości ale są totalnie niepotrzebne.
  • Krótko po sytuacji, której nie udało mi się zapobiec, przychodzi refleksja nad tym co się wydarzyło. To często powoduje frustrację i szereg innych uczuć niezbyt miłych.

Jasna strona diagnozy ADHD

Jak to w filmach i w życiu bywa jasna strona mocy zawsze zwycięża nad tą ciemną.

W zasadzie to plusów jest jak dla mnie cała masa - zdecydowanie więcej niż minusów.

Najważniejszą rzeczą jest sama świadomość, która pozwala w pełni na kontrolowanie zachowania. Czyli podczas rozmowy mogę kogoś nie zanudzić lub zagadać przypadkiem. Dzięki czemu nie zrażę ludzi do siebie. Ale także mogę kontrolować „słowotok” tak żeby w pełni przekazać co mam do powiedzenia. A w odpowiednich momentach oddać pole innym rozmówcom i nie wtrącać się niepotrzebnie kiedy mam coś (w mojej głowie przynajmniej) ważnego do powiedzenia.

Świadome kontrolowanie swojego zachowanie jest niezwykle przydatne. To tyczy się także osób neurotypowych. Nikt nie lubi przecież poprzez emocje i intensywne myślenie nagle gubić wątek podczas swojej wypowiedzi.

Sama wiedza o skłonnościach swojego mózgu pozawala na „hakowanie” samego siebie. Jak np. podczas szukania motywacji do wykonania skrajnie „nieatrakcyjnego dopaminowo” zadania sam używam mojego ADHD jak kontr-argumentu do zasadności jego nie wykonywania.

Wybór strony

Ostatecznie wszystko sprowadza się do tego jakie sami mamy nastawienie do faktu czy diagnoza jest pozytywna czy negatywna.

Słuchałem ostatnio audycji radiowej w której Pani psycholog poruszała ten temat. Wspominała właśnie o tym jak dużą rolę odgrywana samo nastawienie do diagnozy ADHD (ale również jakiejkolwiek innej). Jak efekt placebo i nocebo może mieć ogromny wpływ na nasze samopoczucie i działanie naszego organizmu.

Moim zdaniem każda wiedza jest dobra. Wyzwanie polega na tym w jaki sposób ją wykorzystamy.