Leki na ADHD i inne używki


Na pierwszej wizycie u psychiatry po mojej diagnozie zapytałem "I co dalej?". Jedną z (w sumie z dwóch) odpowiedzi była - leki na ADHD.

Na początku uznałem że nie będę zaczynał od leków. Ale także nie wykluczyłem tej opcji przede wszystkim dlatego, że prędzej czy później chciałem je chociażby przetestować.

Skusiłem się na leki

Po zaledwie trzech miesiącach podjąłem decyzję o spróbowaniu leków. Poprosiłem na początek o małą dawkę tak żeby bezpiecznie i w kontrolowanych warunkach przetestować. Dostałem małą dawkę ale dużą ilość :) Mała dawka miała działać do około 5 godzin.

Oczywiście jak to z lekami bywa skutki uboczne to połowa ulotki znajdującej się w opakowaniu. Jednak jeden z najczęstszych objawów występujących to tzw. zjazd czyli spadek samopoczucie gdy lek przestaje działać.

Założyłem sobie że początkowo leki będę brał na początek dnia pracy i tylko w tygodniu. Weekendy pozostawię jako dni kontrolne żeby mieć punkt odniesienia co się zmienia i jak to wygląda.

Pierwszy raz

Po około 20 - 30 minutach poczułem się inaczej. Taki spokojniejszy, wyluzowany. Trochę jak po olejkach CBD. Poczułem lekki spokój w głowie. Faktycznie było całkiem miło i w spokoju mogłem pracować.

Od razu pierwsze co zauważyłem to że ten stan trwał faktycznie około 5 godzin. Zauważalny był moment w którym leki przestawały działać. Zdarzało się też że miałem większy spadek samopoczucia gdy lek kończył swoje działanie. Byłem rozdrażniony i zmęczony. Ale ten stan chyba wynika głównie z faktu, że tego dnia nie byłem za bardzo wypoczęty - a przynajmniej tak mi się wydaje i z tym bym to wiązał.

Przy następnej wizycie u psychiatry zwróciłem uwagę na ten czas działania który moim zdaniem mógłby być jednak dłuższy i dostałem lek lekko mocniejsze o dłuższym czasie uwalniania - więcej spokoju dłuższa impreza 😉.

Spokój w głowie i inne używki

Zażywam leki na moje ADHD prawie codziennie. Szczególnie w tygodni kiedy pracuję, rzadziej w weekendy. Czasami specjalnie nie biorę a czasami po prostu zapominam.

Bywają dni że pomimo całego dnia spędzonego na "tabsie" jeszcze wieczorem biorę jedną małą tabletkę (o małej dawce i krótki czasie działania). Z tego co zauważyłem wyraźnie to bardzo dobrze właśnie wtedy działa na motywację. Z nastawienia gdzie totalnie mi się nie chce i czuję opór i lęk przed zabranie się za czynność którą powinienem odbębnić nagle pojawia mi się w głowie "słońce". Wszystkie troski znikają, wszystko jest na luzie i nic już nie jest straszne. To jest moment kiedy obowiązki wykonuję z poczuciem spełnienia 😅.

Najbardziej ciekawiło mnie co tak naprawdę ten lek robi że "działa". Dragi to dragi i nie ważne jak je nazwiemy.

Teraz już wiem dlaczego lubiłem mieć "delikatnego kaca" - najlepiej mi się wtedy myślało i wpadało na najlepsze pomysły, czy to rozwiązujący problem czy też jakieś bardziej kreatywne. Lubiłem się napić piwa (ale nie upijać) i pracować (ale tylko wieczorami nad prywatnymi projektami) - praca aż paliła mi się w rękach.

Leki na uspokojenie, olejki CBD, ibuprom, marichunanina (i różnego innego rodzaju cuda) - to wszystko powodowało że mój mózg zwalniał... Że znikały szumy, pojawiała się chwila zadumy. Mogłem się w spokoju skupić nad jedną rzeczą przez dłuższą chwilę, jedną. Popatrzeć na nią z każdej strony i rozebrać na czynniki pierwsze. To były momenty kiedy "wstawiałem" się w hiperfokus. Taki sam jak ten hiperfokus który często mam w pracy.

Strachy na lachy?

Jak to z dragami bywa, te powszechnie nam znane uzależniają (w sumie to wszystkie mogą uzależniać, a nawet kawa). No więc jak to jest/będzie z lekiem na ADHD?

Psychiatra twierdzi że te leki nie uzależniają. "Skoro może Pan funkcjonować i bez leków to nie ma się czego obawiać."

Tylko pytanie brzmi czy ja naprawdę muszę brać lek prawie codziennie? Biorę już z przyzwyczajenia (rutyny). Ale zdarzają się takie dni gdy potrafię dobrze funkcjonować bez leków. Więc dlaczego nie spróbuję po prostu nie brać leku w pracy? Chyba dlatego że boję się teraz eksperymentować - bo bardziej prawdopodobne jest że będzie źle i będę się musiał starać bardziej żeby funkcjonować aniżeli po lekach.

Jeszcze niedawno uważałem że ta dodatkowa tabletka wieczorem to totalna przesada. Teraz w weekend gdyby nie ona to nie napisałbym właśnie tego całego posta.

Jednego dnia gdy się obudziłem i zdałem sobie sprawę że skończyły mi się leki, ogarnęło mnie przerażenia...

Na szczęście, pomyliłem się, miałem w szufladzie jeszcze jedno opakowanie...